Darzę miłością ogromną wszelkie trylogie i
serie. Kiedy skończę czytać jakąś książkę i wiem, że jeszcze
czekają mnie 4 tomy wspaniałej uczty, fangirlingu i emocji, to aż zacieram z radości ręce. Jednak przyznam się, że zdarzyło mi się porzucić,
ewentualnie zawiesić, czytanie pewnych serii. I choć
zazwyczaj zaciskam zęby i czytam do końca - I am not a quiter! - to ostatnimi czasy coraz
częściej zdarza mi się po prostu zamknąć książkę, odłożyć
ją na półkę i wcale nie zastanawiać się „co by było
gdyby...” i „ciekawe, co się zdarzy w 7 tomie”.
