Trylogia ta chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Uwielbiane przeze mnie fantasy osadzone w staro-nordyckiej scenerii od razu zwróciło moją uwagę. Skandynawia słynie ze swoich mocnych i zaskakujących powieści detektywistycznych i kryminałów, dlatego byłam ciekawa, jak poradzą sobie w fantastyce.